Loading

wait a moment

Relacja z zawodów WRL Race 2 – 2020

Zawody z serii WRL zazwyczaj odbywają się w godzinach nocnych z piątku na sobotę. Tym razem zawody wstępnie miały się rozpocząć o godzinie 21. Tak więc wyjazd zaczął się w moim przypadku w Oświęcimia o 16, po drodze na dworzec zgarnięcie kolegi i jazda na Sosnowiec gdzie z resztą ekipy z dworca głównego pociągiem w około 3,5 godziny dotarliśmy do Warszawy. Jazda Samochodem nie miała sensu z powodu utrudnień na trasie do Warszawy … chociaż nie ukrywam wolałbym takie rozwiązanie bo sprzętu do targania ze sobą jest sporo 😀 Do Warszawy dotarliśmy przed 21, dostaliśmy jednak informację że hala będzie dostępna dopiero od 22. W tym czasie zakupiliśmy jakieś jedzenie i środki odkażające. Po tym dojazd na halę z pomocą Ubera. I wstępne przygotowania sprzętu do zawodów.

Zawody rozpoczęliśmy od rozstawienia Toru zaraz po tym, jak się zwolniła cała hala. Po jego rozłożeniu był czas na zapoznanie się z nim. Przeszliśmy cały tor z jego twórcą który wytłumaczył co, gdzie i jak zrobić. Było łącznie 7 grup po 5 zawodników. Maksymalny czas na trzykrotny przelot trasy to 2min 40sec. Tym razem całe zawody były w pełni zautomatyzowane co pozwoliło organizatorom na opanowanie tak dużej ilości uczestników i sprawne przeprowadzenie zawodów.

Zaczęliśmy od jednej rundy treningowej. Niestety w tej rundzie mój główny quad odmówił posłuszeństwa (problem z kontrolerem lotu) na szczęście miałem jeszcze kilka w zapasie. W kwalifikacjach wystartowałem 3″ modelem, bo jak się okazało drugi zapasowy model 5″ miał problem z wizją… Odbyło się 5 rund kwalifikacyjnych. Po 2 rundach kwalifikacyjnych byłem 15, niestety po kwalifikacjach spadłem na 25 miejsce, co nie zapewniało mi niestety awansu do „grupy looserów” czyli zawodników z miejsc 16-19 którzy walczą o awans do rundy finałowej. 

Po wszystkich rundach finałowych podium wyglądało następująco: 

WRL Race 2:

1. Stanisław Wielgosz
2. Paweł Kowalski
3. Filip Kubiak
4. Maciej Rosa

Podziękowania dla WaRa Racing League którzy pomimo jednodniowych zawodów i 34 startujących zawodników bez problemów umożliwili nam mnóstwo przelotów. Impreza byłą przeprowadzona idealnie na co poświęcili mnóstwo swojego wolnego czasu. Oraz podziękowania dla wszystkich uczestników za świetną rywalizację.

Jak to zwykle bywa na takich wyścigach nie obyło się bez strat. Liczne spalone FC, ESC, pakiety Li-Po, silniki itp. Przeloty dodatkowo utrudniała siatka, która była wszędzie, a w którą jak raz wpadniesz, raczej już z niej nie wychodzisz.Wszystko skończyło się koło godziny 7 rano. Zawody uważam za bardzo udane atmosfera która tam panowała była świetna, mnóstwo nowych znajomych i dobrze spędzony czas. Wkrótce szykuje się następna część tych zawodów. Na które z pewnością się wybiorę 🙂

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *