Loading

wait a moment

Budowa drona wyścigowego- oczami początkującego

Składanie własnego „quada”- dla chcącego nic trudnego. Lutowanie, skręcanie, konfigurowanie… Wszytko wydaje się takie ciężkie. Czy faktycznie takie jest?

Każdy kto znalazł się tutaj musiał lub dopiero będzie chciał złożyć swojego pierwszego drona. Najczęściej zadawanymi pytaniami, oprócz pytań dotyczących części, są:

„Czy poradzę sobie z lutowaniem tych cieniutkich przewodów i padów?”

„Nigdy nie miałem lutownicy w rękach. Dam radę?”

Oraz masa innych podobnych pytań.

 

Moja odpowiedź świeżo po złożeniu i pierwszym przelocie brzmi: Tak! Jak mówi popularny mem „Just Do It!„. Wystarczą chęci i (niestety) pełny portfel.

 

Części, z których składa się mój quadcopter:

  • Rama – Martian II 220mm
  • Kontroler lotu [FC] – Matek F405 AIO
  • Regulatory ESC – RaceStar RS 30A V2 BL_HeliS
  • Silniki – RCX SE2205 2400KV
  • Odbiornik RC 2.4 GHz – FrSky X4RSB
  • Aparatura – Taranis QX7
  • Akumulatory – Tattu Gens Ace 1300mAh 4S 45C 14,8V

 

Warto też jest zaopatrzyć się w lutownicę i wszystko co potrzebne do lutowania, koszulki termokurczliwe, rzepy, taśmę dwustronną, taśmę izolacyjną, opaski zaciskowe oraz cierpliwość.

 

Spróbuję teraz opisać wszystkie kroki, jakie wykonywałem, jakie błędy robiłem oraz jak ciężkie to było.

 

 

 

Na samym początku skręciłem ramę, ale tego nie uwieczniałem, ponieważ widać ją na następnych zdjęciach.

Potem przykręciłem jeden silnik i wymierzyłem ile kabla muszę odciąć. Przy okazji przygotowałem końcówki do lutowania- zdjąłem izolację oraz pobieliłem je. Przy okazji rozgrzanej kolby lutownicy pobieliłem, też pady na ESC. Całość razem ze skręcaniem ramy trwała około 20 minut.

Przyszedł wreszcie czas, aby przylutować silniki do regulatorów. Tutaj obyło się bez żadnych problemów, całość zajęła może niecałe 10 minut.

 

Po wszystkim odstawiłem silniki na bok i chwyciłem się za przygotowanie odbiornika. Wszytko zrobiłem tak samo jak Chad Nowak z RotorRiot podczas składania Aliena 5″.

Obyło się bez większych problemów. Jedyną trudnością może być zmiana przewodów w malutkiej wtyczce, ale każdy, kto ma nóż lub skalpel powinien dać sobie radę.

 

 

Następną czynnością wykonaną przeze mnie było przygotowanie i przylutowanie złącza XT60 do zasilania, co okazało się błędem, bo potem podczas lutowania regulatorów do kontrolera przeszkadzał.

 

 

Przyszedł czas na zamocowanie i przylutowanie przewodów odbiornika. Dość długo myślałem w jaki sposób przytwierdzić go do ramy i doszedłem do wniosku, że najlepiej będzie kiedy przykleję go na taśmie dwustronnej. Przed przylutowanie pobieliłem wszystkie pady na kontrolerze, których używałem. Gdyby nie moje myślenie to zmieściłbym się w 10 minutach, ale zajęło mi to jednak około 20 minut. Przy lutowaniu do malutkich padów radzę uważać, żeby nie połączyć ścieżek.

 

 

Byłem już w połowie drogi. Wystarczyło przylutować regulatory do kontrolera. Oczywiście złośliwość rzeczy martwych… Cyna na padach, mimo temperatury grotu lutownicy równej 450°C, nie chciała się roztapiać… Po 10 minutach byłem tym faktem strasznie poirytowany, ale mimo tego nie poddawałem się, walczyłem dalej. W końcu kiedy udało się roztopić cynę i przylutowałem regulatory przez przypadek dotknąłem grotem lutownicy swojej ręki… Nie polecam tego uczucia. Po szybkiej akcji ratunkowej przystąpiłem do dalszych działań.

 

 

Podczas lutowania na kontrolerze polecam uważać na gumowe, plastikowe części, aby ich nie roztopić. Na tym etapie mogłem już podłączyć kontroler pod komputer i wgrać najnowszy software.

 

 

Ja użyłem oprogramowania BetaFlight, ale można użyć, także CleanFlight lub RaceFlight.

Przy okazji zaktualizowałem firmware w ESC oraz zmieniłem kierunek obrotu silników 1 i 4.

Jako, że była już godzina 23:40 stwierdziłem, że skończę rano przed szkołą. Tak po 5 godzinach snu dopieściłem go- zamocowałem na opaskach zaciskowych anteny, skręciłem ramę do końca oraz przykleiłem rzepy do mocowania akumulatorów. Do pierwszego przelotu zostało ponad 8 godzin w szkole, zmiana firmware’u w nadajniku na europejski oraz ostatnia konfiguracja w BetaFlight.

 

 

W końcu moje cudo skończone. 7 godzin lutowania, konfigurowania, szukania problemów nie poszło na marne. Czas na lot testowy. Wszystko gotowe, Radio ustawione… Podpinam zasilanie i uzbrajam… Dodaję gazu… Wszystko poszło po mojej myśli. Quad jest w powietrzu. Zaskoczyłem się mocą jaką dysponują te silniki- wystarczy trochę zbyt duży ruch i leeeeeci do góry. Pora na okrążenie latarni. Udało się! Czas lądować, wszystko wydaje się świetnie działa, a tu po wylądowaniu okazuje się, że urwała się jedna antena odbiornika… Lutować czy kupić nową? Napisze do kolegi, może On ma. Tak okazuje się, że ma akurat jakiś zapas. Cel osiągnięty! Dron lata i będzie w 100% sprawny. Nie czuję już żadnego zmęczenia, poirytowania, bólu od poparzenia. Czas ochłonąć i napisać ten artykuł.

 

Teraz czas na małe podsumowanie:

  1. Czy warto było wydać (na razie) około 1300 zł?  ZDECYDOWANIE TAK!
  2. Było ciężko?  Jeśli ma się motywację i chęci to zrobi się wszystko, a tym bardziej dla takiego efektu.
  3. Dlaczego nie mam kamery, ani nadajnika 5.8GHz? Ponieważ najpierw chcę kupić lepsze gogle, a dopiero potem kamerę z nadajnikiem.
  4. Jeśli 16 latek, który pierwszy raz w ręce miał kolbę ze stacji lutowniczej i dał radę to TY TEŻ DASZ RADĘ!

 

DZIĘKUJĘ wszystkim, którzy dali mi dobre rady i pomagali w czasie budowy 😀

Wszystkich nowicjuszy i zainteresowanych zapraszam na grupy:

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *